wtorek, 8 listopada 2016

Polacy nie płacą alimentów. Uzbierał się gigantyczny dług


Dłużnicy alimentacyjni w Polsce są winni swoim dzieciom 9,7 miliarda złotych, a w bazie danych Krajowego Rejestru Długów znajduje się już ponad 300 tysięcy rodziców, którzy nie płacą na swoje dzieci - podaje KRD. Średnie zadłużenie przekracza 32 tysiące złotych.

KRD informuje, że od 1 lipca ubiegłego roku, czyli od momentu wejścia w życie nowelizacji Kodeksu karnego obligującej gminy do dopisywania dłużników alimentacyjnych do wszystkich biur informacji gospodarczej, kwota zobowiązań alimentacyjnych rośnie lawinowo ­- łączne zadłużenie alimentacyjne w Biurze Informacji Gospodarczej KRD wzrosło w tym okresie o 4,6 miliarda złotych, czyli o ponad 90 procent.


Bez kredytu, pożyczki, rat

- Dla rodzica uchylającego się od płacenia alimentów wpis do KRD oznacza spore konsekwencje. Dłużnik może spotkać się między innymi z odmową przyznania kredytu, pożyczki, zakupów na raty czy telefonu na abonament. Jedynym poszkodowanym jest tu jednak dziecko. Rodzice, którzy nie płacą na swoje potomstwo, zwyczajnie je okradają – mówi, cytowany w komunikacie, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów, Adam Łącki.

Według danych KRD najczęściej na swoje potomstwo nie płacą rodzice pomiędzy 36. a 45. rokiem życia - to ponad 37 procent wszystkich dłużników alimentacyjnych. Statystycznie największe zobowiązania z tytułu niezapłaconych alimentów mają matki i ojcowie w wieku od 46 do 55 lat, a średni dług w tej kategorii wiekowej wynosi niemal 37 tysięcy złotych - zaznacza KRD w komunikacie.

Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że z największą liczbą osób z zadłużeniem alimentacyjnym boryka się województwo śląskie – alimentów nie płaci ponad 36 tysięcy Ślązaków. Łączna wartość ich długów przekracza 1,1 miliarda złotych. Statystyczny dłużnik ze Śląska ma do oddania swoim dzieciom średnio 30 tysięcy złotych.

Małopolska płaci alimenty

Jeśli chodzi o zaległości alimentacyjne w stosunku do liczby mieszkańców, najlepiej jest w Małopolsce, gdzie alimentów nie płaci 4 na 1000 mieszkańców. Najgorsza sytuacja panuje w województwie lubuskim, zachodniopomorskim i warmińsko-mazurskim, gdzie na tysiąc mieszkańców przypada od 11 do 12 dłużników alimentacyjnych. Rekordzistą wciąż pozostaje 46-letni mieszkaniec Podkarpacia, który swoim dzieciom ma do oddania ponad pół miliona złotych.

KRD zwraca też uwagę, że choć do końca 2015 roku gminy miały obowiązek przekazania danych na temat zadłużenia alimentacyjnego do biur informacji gospodarczej, wciąż jednak nie wszystkie samorządy wywiązały się z tego wymogu.

Bazy danych

- Do Krajowego Rejestru Długów zgłosiło się dotychczas 2341 spośród 2478 gmin. Wśród tych, które podpisały umowę są jednak i takie samorządy, które do tej pory nie przekazały informacji o alimentach. Żadnego dłużnika do bazy danych KRD nie dopisały jeszcze 343 gminy – mówi, cytowany w komunikacie, Łącki.

KRD przypomina także, że z możliwości wpisania dłużników alimentacyjnych do baz danych biur informacji gospodarczej mogą skorzystać nie tylko gminy, ale też i osoby fizyczne. Zwraca również uwagę, że powództwo jest zwolnione z opłaty sądowej, a przy egzekwowaniu środków osoby poszkodowane korzystają z pierwszeństwa w zaspokojeniu przed m.in. należnościami publiczno-skarbowymi, natomiast sami dłużnicy mogą stracić prawo jazdy, a nawet trafić na dwa lata do więzienia.

[zódlo:http://tvn24bis.pl/]

"Złotówka za złotówkę" i alimenty. Chcą zmiany przepisów


Rzecznicy: praw dziecka i praw obywatelskich apelują do szefowej MRPiPS o wprowadzenie systemu "złotówka za złotówkę" do ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów. Takie rozwiązanie funkcjonuje przy ustalaniu prawa do świadczeń rodzinnych.

System "złotówka za złotówkę" polega na tym, że jeśli rodzina korzystająca ze świadczeń przekroczy uprawniające do nich kryterium dochodowe, nie traci ich, ale otrzymuje świadczenie pomniejszone o kwotę przewyższającą kryterium.

Według rzeczników na przyjęciu tej zasady w stosunku do osób uprawnionych do alimentów skorzystałyby rodziny, których dochód nieznacznie przekracza kryterium uprawniające do świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego.

Pomysł jest kolejnym efektem prac Zespołu do Spraw Alimentów, który powstał w lutym 2016 r. z inicjatywy obu rzeczników.

KwZgodnie z ustawą o pomocy osobom uprawnionym do alimentów świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego przysługują, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę w rodzinie nie przekracza 725 zł. Rada Ministrów, w drodze rozporządzenia, może podwyższać wysokość kwot, kierując się wysokością wyegzekwowanych świadczeń alimentacyjnych. Według RPD i RPO, kwota wskazana w ustawie pozostaje niezmienna od wejścia w życie ustawy, tj. od 1 października 2008 r.


We wspólnym wystąpieniu do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej rzecznicy zwracają uwagę, że w dalszym ciągu grupa osób uprawnionych do pobierania świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego jest bardzo nieliczna w stosunku do faktycznych potrzeb i prawa dzieci do godziwych warunków socjalnych i zrównoważonego rozwoju. "Przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywać należy w niezmienionym od lat kryterium dochodowym, od którego uzależnione jest przyznanie prawa do świadczenia" - twierdzą.

Kilka kryteriów

W ocenie rzeczników niezbędne jest, aby przy ustalaniu kryterium uprawniającego do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego uwzględniano takie czynniki jak wzrost kosztów utrzymania, spadek wartości pieniądza czy wzrost kwoty minimalnego wynagrodzenia. Przypominają, że od 1 stycznia 2016 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 1850 zł, a od 1 stycznia 2017 r. ma wynosić 2000 zł. "Natomiast w 2007 r. kiedy procedowano nad ustawą o pomocy osobom uprawnionym do alimentów kwota minimalnego wynagrodzenia była na poziomie 936 zł" - dodali.

Rzecznicy uważają, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie na grunt ustawy o pomocy osobom uprawionym do alimentów systemu "złotówka za złotówkę", stosowanego obecnie przy ustalaniu prawa do świadczeń rodzinnych. Ich zdaniem, takie rozwiązanie pozwoliłoby na przyznanie świadczeń rodzinom, których dochód nieznacznie przekracza kryterium, z tym, że w pomniejszonej kwocie. Opcjonalnie proponują rozważenie możliwości całkowitego zniesienia progu dochodowego.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prowadzi akcję, która ma zachęcać do płacenia alimentów. Jej przekaz będzie skupiać się na pokazaniu, że za dziecko odpowiedzialni są obydwoje rodzice.

Osoby, które nie są w stanie wyegzekwować zasądzonych alimentów, a których dochód nie przekracza kwoty 725 zł na osobę w rodzinie, mogą starać się o świadczenia z funduszu alimentacyjnego. Wysokość świadczeń pokrywa się z wysokością na bieżąco ustalanych alimentów, nie może jednak przekroczyć 500 zł miesięcznie. Ich średnia wysokość w zeszłym roku wynosiła ok. 370 zł. Świadczenia wypłaca gmina, ale dłużnik zobowiązany jest je zwrócić. Jednak w praktyce są one świadczeniami finansowanymi z budżetu państwa, ponieważ stopa zwrotów od dłużników alimentacyjnych jest na niskim poziomie skuteczności - ok. 14 proc.

W lipcu Krajowy Rejestr Długów informował, że dług alimentacyjny przekroczył już 10 mld zł. W bazie KRD znajduje się 305 tys. nierzetelnych rodziców, aż 95 proc. to ojcowie. Średnio do oddania dzieciom mają prawie 33 tys. zł.


[ żródło:http://tvn24bis.pl/]

piątek, 4 listopada 2016

Bezrobotny alimenciarz dostanie wsparcie ze specjalnego programu socjalnego


Postępowanie wobec dłużników i rodziców

W odpowiedzi na wspólny apel RPD i RPO, Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informuje o planach przeprowadzenia kampanii społecznej, której celem będzie nagłośnienie problemów związanych ze zjawiskiem niealimentacji i zachęcenie do płacenia alimentów.


Resort rozważa również zapewnienie bezrobotnym dłużnikom alimentacyjnym preferencyjnego dostępu do programów specjalnych.
Marek Michalak i Adam Bodnar, którzy w lutym powołali specjalny Zespół ds. Alimentacji, apelowali do Elżbiety Rafalskiej o przeprowadzenie kampanii społecznej i podjęcie działań aktywizujących zawodowo bezrobotnych dłużników alimentacyjnych.
MRPiPS poinformowało, że w ramach kampanii planowane jest przygotowanie m.in. cyklu materiałów informacyjnych oraz animowanego filmu dot. alimentów, który skupi się na pokazaniu korzyści z płacenia alimentów. Mając na uwadze bardzo trudną sytuację dzieci, na które nie są płacone alimenty resort pracy rozważy wprowadzenie grupy dłużników alimentacyjnych do art. 49 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, w którym zostały określone grupy bezrobotnych, którym przysługuje pierwszeństwo w dostępnie do programów specjalnych.
Jak zauważają Ombudsmani poziom zadłużenia wobec osób uprawnionych do alimentów wynosi około 10 mld zł, a liczba rodziców, którzy nie płacą na swoje dzieci to 300 tys. osób. Ok. 30 proc. z miliona niealimentowanych dzieci nie dostaje finansowego wsparcia od jednego z rodziców dlatego, że zobowiązanego do alimentacji rodzica na to nie stać z powodu braku pracy.
Zadaniem Zespołu do Spraw Alimentów powołanego w lutym 2016 r. przez RPD i RPO jest wypracowanie mechanizmów systemowych pozwalających na poprawę sytuacji w zakresie alimentacji dzieci. W jego skład weszli: adwokaci, sędziowie, przedstawiciele Konfederacji Lewiatan, Stowarzyszenia „Dla Naszych Dzieci", Stowarzyszenia „Program Wsparcia Zadłużonych", ludzie świata nauki i środowiska penitencjarnego. Członkowie Zespołu stoją na stanowisku, że uchylanie się od płacenia alimentów godzi przede wszystkim w dobro dziecka i jest przejawem „przemocy ekonomicznej".

[ żródło http://www.rp.pl/]

Więcej dłużników alimentacyjnych może trafić do więzienia


Znalezione obrazy dla zapytania dłużnik alimentacyjny

Dłużnikom alimentacyjnym, którzy z niepłaceniem alimentów przekroczą trzy miesiące, będzie groziło do roku więzienia.

To nowe rozwiązanie autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, które ma się znaleźć w art. 209 kodeksu karnego, dotyczącym niedopełnienia obowiązków alimentacyjnych, który przewiduje karalność za „uporczywe uchylanie się" od tego obowiązku.

Bat i marchewka

Środowiska wierzycielek alimentacyjnych (gdyż to głównie matki i oczywiście dzieci), ale też komornicy od dawna wskazywali, że jednym ze sposobów rokujących nadzieje na poprawę ściągalności alimentów byłoby sprecyzowanie przesłanki tego przestępstwa, w szczególności „uporczywości", za którą grozi do dwóch lat więzienia, ale często trudno ją wykazać.
– Obiektywne kryterium, w odróżnieniu od obecnego zapisu, powinno zwiększyć skuteczność prawa – powiedział minister Zbigniew Ziobro, prezentując w piątek projekt.
Za nowy typ przestępstwa będzie groziła kara ograniczenia wolności lub do roku więzienia. Kara do dwóch lat, tak jak teraz, będzie groziła osobie, która nie płacąc alimentów, naraża osobę najbliższą na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych.
Jeśli jednak dłużnik alimentacyjny dobrowolnie wyrówna zaległości przed wszczęciem wobec niego postępowania, uniknie kary z tego nowego przestępstwa, a jeśli narażał najbliższych, ale zapłacił – może zwolnić go sąd.
Ustawa ma wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia.
Minister Ziobro podkreślił, że celem zmiany nie jest to, aby kogoś karać, ale aby dziecko miało utrzymanie i było wspierane przez rodziców.
– Gwarantujemy rodzicowi, który się zreflektuje i zdecyduje zaległość alimentacyjną zapłacić, że nie będzie podlegał żadnym sankcjom karnym, jeżeli wezwany przez prokuratora, pouczony o konsekwencjach niepłacenia alimentów, w całość uiści tę kwotę – zadeklarował minister
Siedzi, to nie płaci
Dyscyplinowanie dłużników alimentacyjnych to jedna strona medalu. W bazie Krajowego Rejestru Długów jest ich 305 tys. i szacuje się, że może ich być znacznie więcej. Z kolei według Służby Więziennej na koniec zeszłego roku w zakładach karnych przebywało 3,6 tys. skazanych za niepłacenie alimentów, a 1,6 tys. czeka na wykonanie kary. A ściągalność alimentów jest od lat bardzo niska, wielu tzw. alimenciarzy nauczyło się unikać płacenia na swoje dzieci, jednocześnie żyć na niezłym poziomie.
Dlatego wśród propozycji środków zaradczych są takie jak Rafała Frączka, prezesa Krajowej Rady Komorniczej, by przez kampanię społeczną zwalczać przyzwolenie społeczne na niepłacenie alimentów. Ale i takie jak Beaty Mirskiej, prezes Stowarzyszenia Damy Radę, żeby może zamiast więzienia przewidzieć dla alimenciarzy przymusową pracę.
Dodajmy, że niezapłacone alimenty to krzywda konkretnych dzieci i ich matek, ale także budżetu państwa, który za pośrednictwem Funduszu Alimentacyjnego wypłaca rocznie 1,5 mld zł, z czego odzyskuje od dłużników zaledwie 14 proc.
A co na to rzecznicy praw obywatelskich i praw dziecka? Zwrócili oni przed kilkoma miesiącami władzom uwagę, że kara więzienia nie poprawia stopnia uiszczania alimentów, gdy zaledwie 29 proc. spośród osadzonych mających obowiązki alimentacyjne pracuje w zakładach karnych. Należy zatem mobilizować dłużników skuteczniejszą egzekucją komorniczą, a gdy mowa o pozbawieniu wolności – to odbywana jednak w systemie dozoru elektronicznego.
Opinia Marek Michalak, rzecznik praw dziecka
Wspieram wszelkie propozycje zmian ustawowych mających na celu poprawę egzekucji świadczeń alimentacyjnych dla dzieci. W tym celu powołaliśmy wspólnie z rzecznikiem praw obywatelskich zespół ds. alimentów, który pracuje nad propozycjami, które lepiej zabezpieczą dzieci przed skutkami niepłacenia tych świadczeń. Wydaje się, że proponowana zmiana zrealizuje postulat możliwości odbywania kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. Inne propozycje będziemy analizować.

[żródło:http://www.rp.pl/]

Alimenty: prace społeczne dla dłużników alimentacyjnych


Znalezione obrazy dla zapytania dzieci

- Odpracowane długu alimentacyjnego poprzez prace społeczne może przyczynić się do zwiększenia stopy zwrotu należności wobec funduszu alimentacyjnego – uważają Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak i Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.



Od lutego br. RPD i RPO wraz z gronem ekspertów, regularnie przedstawiają propozycję zmian systemowych i rozwiązań, które mają poprawić sytuację w zakresie alimentacji dzieci. Tym razem Rzecznicy skupili się na problemie niskiej stopy zwrotu od dłużników świadczeń wypłaconych przez fundusz alimentacyjny.
Przepisy są, ale nieskuteczne
Zgodnie z ustawą o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, organy samorządu terytorialnego – w przypadku stwierdzenia, że dłużnik alimentacyjny nie może wywiązać się ze swoich zobowiązań z powodu braku zatrudnienia – zobowiązują go do zarejestrowania się jako bezrobotny albo jako poszukujący pracy, jak też informują właściwy powiatowy urząd pracy o potrzebie aktywizacji zawodowej. Określone w ustawie działania są w opinii Rzeczników nieskuteczne. Zarejestrowanie nie oznacza jednak automatyzmu zatrudnienia, pozwalającego komornikowi na zajęcie części wynagrodzenia tytułem alimentów.
- Warto rozważyć możliwość odpracowania długu alimentacyjnego wobec funduszu poprzez obligatoryjne kierowanie dłużników do wykonywania prac społecznie użytecznych – piszą Rzecznicy w wystąpieniu do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbiety Rafalskiej.
Pomoc alimentacyjna dla dzieci bez ograniczeń
W ocenie Marka Michalaka i Adama Bodnara wprowadzenie obowiązkowego kierowania dłużników alimentacyjnych do wykonywania tych prac może przynieść wymierne korzyści i stać się jednym z elementów realizowania postulatu samofinansowania funduszu alimentacyjnego.

- Pomoc alimentacyjna dla dzieci będących wierzycielami jest jednym z tych obszarów, w których ograniczenia finansowe nie powinny mieć miejsca. Podniesienie skuteczności egzekucji należności wobec funduszu wymaga wprowadzenia zmian legislacyjnych, ale też poszukiwania nowych rozwiązań prawnych i praktycznych – przekonują Ombudsmani.


[ żródłohttp://www.rp.pl/]

#RZECZoPRAWIE - Anna Mika-Kopeć: nowy bat na alimenciarzy nie taki surowy


Anna Mika-Kopeć

Można sobie wyobrazić dłużnika alimentacyjnego, który przez 12 miesięcy tak będzie manipulował wpłatami, że nigdy nie przekroczy trzech miesięcy zadłużenia - mówiła adwokat Anna Mika-Kopeć w #RZECZoPRAWIE.


Minister Ziobro planuje surowsze kary dla alimenciarzy, ale czy faktycznie są one surowsze? – zapytała gościa  Ewa Usowicz. - Dłużnikowi alimentacyjnemu, który nie zapłaci zasądzonych kwot przez kolejne trzy miesiące, ma grozić kara ograniczenia wolności lub do roku więzienia, a obecnie za uporczywe uchylanie się od  obowiązków alimentacyjnych grozi do  dwóch lata więzienia.
Anna Mika – Kopeć,  adwokat: Oczywiście proponowana kara nie jest surowsza, choć pewnie tak to miało wyglądać w przekazie medialnym. Diametralną zmianą jest natomiast to, że z przestępstwa niealimentacji uregulowanego w art. 209 kodeksu karnego wyeliminowano znamię uporczywości, czyli przesłankę, której niespełnienie bardzo często było przyczyną uniewinniania alimenciarzy przez sądy.
Czy jest to krok w dobrą stronę?  Na pewno ta kwestia wymagała zmian. Dotychczasowy przepis nie dawał oczekiwanych efektów w postaci płacenia alimentów na rzecz dzieci. Ale czy ta zmiana jest dobra – okaże się w praktyce.
Chciałam jednak zwrócić uwagę, że  nowe brzmienie art. 209 kodeksu karnego  przewiduje karalność, gdy zadłużenie przekroczy sumę trzech należnych świadczeń okresowych. Można więc sobie wyobrazić dłużnika,  który przez 12 miesięcy  będzie tak manipulował wpłatami, że nigdy nie przekroczy tych trzech miesięcy, np. wpłaci część należności.   Wtedy organ nie będzie mógł wszcząć przeciwko niemu postępowania karnego. Znamię uporczywości pozwalało sądom na indywidualną ocenę każdego przypadku. Zwykle przyjmowano, że uporczywe uchylanie się od alimentów to były 3-4 miesiące. Teraz takie oceny nie będą możliwe.
Oczywiście mam na myśli dłużników, którzy będą działali z zamiarem pokrzywdzenia dzieci. Bo dłużników alimentacyjnych można podzielić na trzy grupy:
- osoby, które mają pieniądze, ale nie płacą alimentów,
- tych, co zarabiają w szarej strefie i nie płacą,
- osoby, które nie płacą, bo nie zarabiają i nie mają pieniędzy.
Dwie ostatnie grupy są najliczniejsze. Gdyby chcieć zamykać wszystkich dłużników po trzech miesiącach niepłacenia alimentów, zabrakłoby miejsc w więzieniach. Ministerstwo samo jednak przyznaje, że nie chce zamykać dłużników. Chce, żeby  ich dzieci dostały należne alimenty. Dlatego prokurator da szansę dłużnikowi na spłatę zadłużenia przed wszczęciem postępowania. W praktyce prokurator zaprosi dłużnika i powie mu, co mu grozi, jeśli nie zapłaci.
Wobec osób, które nie przekażą zaległych alimentów mimo takiego pouczenia, będzie można stosować dozór elektroniczny z możliwością wykonywania pracy. Ta praca byłaby pracą legalną, więc byłaby możliwość zajęcia pensji przez komornika.
Organizacje zrzeszające matki postulują wprowadzenie sankcji w postaci pracy przymusowej dla dłużników alimentacyjnych. Czy to realne?
U nas to działa, ale inaczej. Urząd gminy zaalarmowany przez wierzyciela, że mieszkaniec gminy nie płaci alimentów, może zdyscyplinować alimenciarza w ten sposób, że wysyła go do urzędu pracy albo grozi mu zabraniem prawa jazdy. I jest to niejednokrotnie bardzo skuteczna groźba. Ta droga administracyjna stosowana jest często w przypadku alimenciarzy, za których alimenty płaci Fundusz Alimentacyjny, czyli Skarb Państwa.  Gmina jest wówczas zobowiązana wyegzekwować od dłużnika zwrot wypłaconych świadczeń.
Ale z drogi administracyjnej mogą także skorzystać rodzice, którzy nie otrzymują świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego ze względu na  przekroczenie pułapu dochodów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by  domagali się od gminy, w której mieszka dłużnik, pomocy w wyegzekwowaniu świadczeń.
Czy nowa sankcja będzie stosowana także w przypadku osób, które straciły pracę i nie są w stanie znaleźć jej w ciągu 3 miesięcy?
Ministerstwo zapowiada, że osoby z przejściowymi kłopotami z pracą nie muszą obawiać się nowego art. 209 k.k.  Jednak proponowany przepis nic o tym nie mówi. Można więc się domyślać, że jest to postulat dla prokuratorów, a przede wszystkim dla sądów. Sąd będzie mógł bowiem odstąpić od wymierzenia kary, jeśli dłużnik zapłaci albo wystąpią inne okoliczności. Odstąpienie od wymierzenia kary to jednak nie to samo, co odstąpienie od wydania wyroku skazującego. Osoba, która ma jakieś okresowe przeszkody nie będzie więc mogła liczyć, że prokurator odmówi wszczęcia postępowania, gdy mu o tych kłopotach opowie.
Czy problem długów alimentacyjnych dotyczy tylko mężczyzn?
Alimenty są zasądzane również od kobiet, gdyż sądy odchodzą od przyznawania kobietom wyłącznej opieki nad dzieckiem. Statystyki pokazują jednak, że panie lepiej się wywiązują z obowiązku płacenia na dzieci. Myślę, że to wynika z mentalności kobiet. One bardziej sobie zdają sprawę z potrzeb dzieci i poziomu związanych z tym wydatków.

[ żródłohttp://www.rp.pl/]

RPO i RPD: świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego w systemie „złotówka za złotówkę”


Znalezione obrazy dla zapytania fundusz alimentacyjny

Przy ustalania prawa do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego powinien obowiązywać system „złotówka za złotówkę”, stosowany obecnie przy ustalaniu prawa do świadczeń rodzinnych - uważają Rzecznik Praw Dziecka i Rzecznik Praw Obywatelskich.



Ich zdaniem skorzystałyby na tym rodziny, których dochód nieznacznie przekracza kryterium dochodowe. Pomysł jest kolejnym efektem prac zespołu ds. alimentów powołanego w lutym 2016 r. przez RPD Marka Michalaka i RPO Adama Bodnara.
We wspólnym wystąpieniu generalnym do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej Rzecznicy zwracają uwagę, że uprawnionych do pobierania świadczeń z funduszu alimentacyjnego jest wciąż dużo mniej niż wynikałoby to z faktycznych potrzeb zabezpieczenia prawa dziecka do godziwych warunków socjalnych i zrównoważonego rozwoju. Zdaniem rzeczników przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywać należy w niezmienionym od lat kryterium dochodowym, od którego uzależnione jest przyznanie prawa do świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Zgodnie z ustawą o pomocy osobom uprawnionym do alimentów świadczenia z funduszu alimentacyjnego przysługują, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę w rodzinie nie przekracza kwoty 725 zł. Rada Ministrów, w drodze rozporządzenia, może podwyższać wysokość kwot, kierując się wysokością wyegzekwowanych świadczeń alimentacyjnych. Jednak od 1 października 2008 r. RM nie skorzystała z tego prawa.
- Wskazane w ustawie uprawnienie Rady Ministrów do podwyższenia kwoty kreuje swego rodzaju fikcję prawną, która funkcjonuje w oparciu o nieostre i uznaniowe kryterium oceny zasadności weryfikacji wysokości świadczeń. Można również dodać, że bezsilność państwa w zakresie skutecznej egzekucji świadczeń niejako legalizuje niższy poziom pomocy osobom jej potrzebującym – piszą rzecznicy.
W ich ocenie przy ustalaniu kryterium uprawniającego do świadczeń z funduszu alimentacyjnego muszą być uwzględniane takie czynniki, jak wzrost kosztów utrzymania, spadek wartości pieniądza czy wzrost kwoty minimalnego wynagrodzenia. Podkreślają, że od 1 stycznia 2016 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 1850 zł, a od 1 stycznia 2017 r. ma wynosić 2000 zł. Natomiast w 2007 r., kiedy trwały prace legislacyjne nad ustawą o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, kwota minimalnego wynagrodzenia była na poziomie 936 zł.
- Ustanowienie sztywnego kryterium dochodowego skutkuje przeliczaniem przez rodzica dochodu i nierzadko rezygnacją z premii czy korzystaniem z urlopu bezpłatnego, tak aby dochód rodziny nie przekraczał ustawowego progu – zauważają ombudsmani.
Marek Michalak i Adam Bodnar stoją na stanowisku, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie na grunt ustawy o pomocy osobom uprawionym do alimentów systemu „złotówka za złotówkę", stosowanego obecnie przy ustalaniu prawa do świadczeń rodzinnych. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na przyznanie świadczeń rodzinom, których dochód nieznacznie przekracza kryterium z tym, że w pomniejszonej kwocie. Opcjonalnie proponują rozważenie możliwości całkowitego zniesienia progu dochodowego.
Zadaniem powołanego przez obu rzeczników zespołu do spraw alimentów jest wypracowanie mechanizmów systemowych pozwalających na poprawę sytuacji w zakresie alimentacji dzieci. W jego skład weszli: adwokaci, sędziowie, przedstawiciele Konfederacji Lewiatan, Stowarzyszenia „Dla Naszych Dzieci", Stowarzyszenia „Program Wsparcia Zadłużonych", ludzie świata nauki i środowiska penitencjarnego.

[ żródło:http://www.rp.pl/]